A A A

Źródło pierwotnego kultu religijnego

Dawne są dzieje człowieka; pierwsze ślady występowa­nia gatunku ludzkiego pochodzą z okresu ponad miliona lat temu. Niezmiernie żmudna i długa była droga do ukształtowania się człowieka współczesnego. Przez długie wieki cały swój wysiłek kierował człowiek na prowadze­nie walki z przyrodą i podporządkowanie jej swojej woli. W walce tej ginęły całe pokolenia, lecz człowiek nie rezy­gnował ze zwycięstwa. Ciężki byt materialny, bezsiła czło­wieka wobec zjawisk otaczającego go świata przyczyniły się niejednokrotnie do zwątpienia we własne siły. Uciekał on wówczas w dziedzinę fantazji, starając się znaleźć po­moc i oparcie dla dalszego działania oraz interpretacji zjawisk otaczającego go świata. Wiele czasu musiało upłynąć, zanim w umysłowości pierwotnego człowieka zrodziły się pierwiastki myślenia fideistycznego, prowadzące w konsekwencji do powstania określonych systemów wierzeń religijnych. Zarówno w okresie hordy ludzkiej, jak i w początkach wspólnoty pierwotnej przez długie setki tysięcy lat ludzie nie wyzna­wali żadnego kultu religijnego. Poziom ich wiedzy był w owych czasach zbyt ograniczony, a wyobrażenia o świe­cie nie wykraczały poza wąski zakres doświadczenia uzys­kiwanego w bezpośredniej styczności z przyrodą i z inny­mi ludźmi w toku procesu produkcji społecznej. Nabyty w ten sposób zasób wiedzy dotyczyć mógł głównie prak­tycznych zagadnień bytu, jak zaspokajanie potrzeb fizjo­logicznych czy walka o utrzymanie gatunku. Pozwala to snuć przypuszczenie, że najpierwotniejsze wyobrażenia re­ligijne związane były z kultem płodności i zwierzęcia łow­nego. Z drugiej jednak strony ograniczoność horyzontów poznawczych oraz zakresu produkcyjnego doświadczenia społecznego powodować musiały narastanie w umysłowoś­ci człowieka przekonania o niemożliwości poznania przez niego tajników przyrody. Podobnie niezdolność właściwe­go pojmowania biologicznych procesów życia i śmierci przyczyniła się do narodzin poglądu o dualistycznej struk­turze istoty ludzkiej. Oto co na ten temat pisał F. E n-gels: ,,Od najwcześniejszych czasów, kiedy to ludzie, nieświa­domi jeszcze zupełnie budowy własnego ciała, pod wpły­wem zjaw sennych uroili sobie, że ich myślenie i czucie nie jest czynnością ich ciała, lecz będącej czymś odrębnym odeń duszy, zamieszkującej to ciało i opuszczającej je w chwili śmierci — od tych czasów musieli oni zaprzątać sobie myśli sprawą stosunku owej duszy do świata ze­wnętrznego. Skoro w chwili śmierci oddzielała się ona od ciała i żyła dalej, to nie było żadnego powodu do przy­pisywania jej jakiejś odrębnej śmierci; w ten sposób po­wstało wyobrażenie o nieśmiertelności, która na owym szczeblu rozwoju nie jest bynajmniej rozumiana jako pociecha, lecz jako przeznaczenie, wobec którego nie moż­na nic począć, a dość często, jak u Greków, uważana była za prawdziwe nieszczęście. Nie religijna potrzeba po­ciechy, lecz wynikłe z powszechnego braku wiedzy zakło­potanie, co począć po śmierci ciała z duszą, której istnie­nie już raz zostało uznane, doprowadziło powszechnie do nudnego wyobrażenia o osobistej nieśmiertelności..." Religia zrodziła się w okresie pierwotnej wspólnoty rodowej, m.in. jako odzwierciedlenie niewiedzy, niemocy, bezsiły i beznadziejności ludzi wobec żywiołowych sił przyrody. Ciężki byt materialny, niski poziom sił wy­twórczych, prymityw społecznych stosunków produkcyj­nych — wszystko to kierowało myśli człowieka w sferę iluzji i fantazji. Tam szukał on pomocy w rozwiązaniu nurtujących go problemów. Żyjąc w kręgu przyrody, podpatrywał jej tajemnice. Słońce, gwiazdy i księżyc; gaje, strumienie i powiew wia­tru; drzewa, trawy i zioła — słowem cały świat material­ny zaczął budzić refleksje na temat działania tajemnych, niewidzialnych sił. Im bardziej wgłębiał się człowiek w tajniki przyrody, tym większy budziła ona w nim lęk i uczucie bezsiły. Wynikało to z ówczesnych warunków bytu rodzaju ludzkiego. Wytrwać, utrzymać się przy ży­ciu, zapewnić sobie i własnej grupie rodowej warunki egzystencji, znaczyło prowadzić twardą i nieubłaganą wal­kę z przyrodą. Ona tymczasem jawiła się człowiekowi pod dwojaką postacią. Z jednej strony była karmicielką i miejscem bytu, z drugiej natomiast na każdym kroku zagrażała jego życiu. Ową dwupostaciowość przyrody pró­bował człowiek pierwotny wyjaśniać sobie występowaniem w niej istot niematerialnych. Doprowadziło go to do przy­pisywania wszystkim zjawiskom przyrody świadomości i dopatrywania się w nich celowego działania sił nadprzy­rodzonych, np. wylewy wód tłumaczono gniewem rzek, pioruny, grad i burze — gniewem nieba, nieudane polo­wanie — gniewem zwierzyny itp. Engels w następujących słowach zawarł charaktery­stykę stosunków występujących między człowiekiem pier­wotnym a przyrodą: „Już wierne odbicie przyrody to rzecz ogromnie trudna, produkt długich dziejów doświadczenia. Siły przyrody dla człowieka pierwotnego są czymś obcym, tajemniczym, mającym nad nim przewagę. Na pewnym określonym stopniu rozwoju, przez który przejść muszą wszystkie narody cywilizowane, człowiek przyswaja sobie te siły poprzez personifikację. Ta właśnie dążność do per­sonifikacji stworzyła wszędzie bogów..."29 Pierwsze, bardzo zresztą problematyczne, ślady kultu re­ligijnego pochodzą sprzed około 60 tysięcy lat z końcowego okresu człowieka pierwotnego, zwanego Neandertalczy­kiem. Znaleziska archeologiczne dowodzą, że w owym okresie grzebano już zwłoki zmarłych w pieczarach i gro­tach skalnych. Obok odkrytych szkieletów ludzkich znaj­dowano różne przedmioty codziennego użytku, broń i ozdoby. Widocznie przedmioty te zostały złożone w okre­ślonym celu. Nasuwa się wniosek, że mamy w danych przypadkach do czynienia z pierwotnymi oznakami kultu zmarłych i ewentualnie wiary w życie pośmiertne duszy ludzkiej. Pierwsze tego rodzaju odkrycie miało miejsce w miej­scowości La Moustier (Francja) w 1908 r., gdzie znaleziono szkielet mężczyzny, a obok niego wyżej opisane przed­mioty. Następnych odkryć dokonano w jaskini Druchen-loh (Szwajcaria), pieczarze Petera (Bawaria), jaskini Te-szyk-Tasz (ZSRR) itp. Zwłaszcza materiał odkryty w tej ostatniej pozwala na snucie różnych hipotez. Znaleziono w niej czaszkę dziecięcą, spoczywającą w otoczeniu pięciu par rogów koźlich. Nasuwa to przypuszczenie, iż kult zmar­łych występował w bardzo ścisłym związku z kultem zwie­rząt i pewnymi, bliżej nie znanymi, praktykami magicz­nymi. Nic więcej konkretnego na ten temat powiedzieć nie można, a zwłaszcza nie można z całą pewnością stwierdzić, czy są to ślady istniejącej już wówczas okre­ślonej formy kultu religijnego, czy też narastających do­piero w umysłowości ludzkiej bliżej nie skonkretyzowa­nych przedstawień kultotwórczych. W tym tkwi proble-matyczność owych najstarszych dowodów kultu religij­nego. Żadnych natomiast wątpliwości nie budzą ślady wie­rzeń religijnych sprzed około 40 tysięcy lat, tj. z okresu człowieka kopalnego, zwanego Kromaniończykiem. Znaj­dował się on na znacznie wyższym szczeblu rozwoju spo­łecznego niż Neandertalczyk. Żył już nie w hordzie czy stadzie, lecz w plemiennej organizacji społecznej. Prowa­dził koczowniczy tryb życia, posługiwał się narzędziami kamiennymi i rogowymi, zamieszkiwał jaskinie i pieczary. Odkrycia z tego okresu dokonano w grocie Altemira (Hisz­pania), „Kocich Jaskiniach" i jaskini „Trzech Braci" (Fran­cja) oraz w licznych pieczarach na terenie ZSRR. Rysunki i malowidła na ścianach jaskiń i pieczar oraz znalezione w ich wnętrzu rzeźby wyobrażające zwierzęta łowne — zwłaszcza żubry i niedźwiedzie — wskazują na ścisły związek wierzeń religijnych z praktycznym, codziennym działaniem. Jest to zresztą cecha charakterystyczna dla wierzeń wszystkich ludów pierwotnych. Należy przypusz­czać, że niektóre z tych pieczar spełniały rolę miejsc sa­kralnych poświęconych kultowi zwierzęcia łownego, płod­ności i wykonywaniu określonych czynności magicznych. Za przykład może posłużyć jaskinia Tuc d'Audoubert (Francja). W najgłębszej jej niszy znaleziono ciekawą grupę rzeźb kultowych — pośrodku znajdowała się para żubrów w pozycji poprzedzającej akt kopulacyjny, a w pewnym od niej oddaleniu stało pięć figur wyobraża­jących męskie organy rozrodcze. Wokół rzeźby żubrów za­chowały się odbicia licznych stóp ludzkich.^ Być może w pieczarze dokonywano obrzędowego aktu inicjacji. Przy omawianiu źródeł narodzin kultu religijnego nie sposób pominąć milczeniem problemu poszukiwań przez człowieka pierwotnego rozwiązania zagadki istnienia ludz­kiego. Niewątpliwie, skomplikowany problem podstawo­wego zagadnienia filozofii: pierwotności bytu czy świa­domości, w umysłowości ówczesnego człowieka ujmowany był w niezmiernie prymitywnych kategoriach. Wąski za­sób wiedzy o świecie, w którym żył, nie pozwalał mu na znalezienie innego rozwiązania, jak tylko wywodzenia swego prabytu z przyrody (świata roślinnego względnie zwierzęcego) oraz tajemnych sił pozamaterialnych. Z tych refleksji człowieka powstały pierwsze mity o pochodze­niu rodzaju ludzkiego. Znalazło w nich wyraz połączenie elementów racjonalnych, wyrażanych w formie naiwnego i prymitywnego ewolucjonizmu, z elementami irracjonal­nymi. Kształtujące się w późniejszych czasach określone syste­my religijne w dużym stopniu bazowały na tych wątkach mitycznych, usuwając z nich jednak owe nikłe elementy racjonalne. Przykładem mogą być obie wersje mitu „Stworzył tedy Pan Bóg człowieka z pro­chu ha ziemi, i na­tchnął w oblicze je­go dech żywota. I stał się człowiek duszą żywiącą. Nasadził też Pan 0 stworzeniu człowieka zawarte w Starym Testamencie, a stanowiące po czasy współczesne część składową doktry­ny judejskiej i chrześcijańskiej. Brzmią one następująco: „Zatem rzekł Bóg: Uczyńmy czło­wieka na wyobrażenie nasze, według podobieństwa naszego, a niech panuje nad rybami morskiemi, i nad ptas-twem niebieskiem, i nad zwierzęty, nad wszystką ziemią, i nad wszel­kim płazem pełzającym się po zie­mi. Stworzył tedy Bóg człowieka na Bóg sad w Eden, na wyobrażenie swoje; na wyobrażenie wschód słońca, i po- Boże stworzył go; mężczyznę i nie- stawił tam człowie- wiastę stworzył je. ka, którego był stwo- I błogosławił im Bóg, i rzekł do rzył." nich Bóg: Rozradzajcie się, i rozmna­żajcie się, i napełniajcie ziemię; i czyńcie ją sobie poddaną; i panuj­cie nad rybami morskiemi, i nad pta-stwem niebieskiem i nad wszelkim zwierzem, który się rucha na ziemi. Powyższe ogólne rozważania nad genezą religii można zakończyć stwierdzeniem, że powstanie wierzeń religij­nych uwarunkowane było stopniem rozwoju społecznego ludzkości. Na pewnym etapie historycznym człowiek roz­począł zgłębianie tajników przyrody i własnego bytu. Jednakże prymitywny poziom sił wytwórczych skazywał go na bezsilność wobec przyrody, a ograniczony zakres poznania kierował ku tworzeniu fantastycznych wyobrażeń o otaczającej go rzeczywistości.