A A A

ŹRÓDŁO I ISTOTA RELIGII

Świat współczesny jest niezwykle złożony i różnorodny. Cechuje go nie znany dotąd dynamizm przeobrażeń spo- łeczno-ekonomicznych, cywilizacyjnych i kulturotwórczych. Wszak to, co jeszcze wczoraj było fantazją, realizowane jest w dniu dzisiejszym, a jutro już należeć będzie do his- torii. W świadomym działaniu ludzkość opanowuje siły przyrody, zmienia bieg rzek, przekształca klimat oraz odsłania tajniki wnętrza ziemi, głębin oceanów i prze- stworzy kosmosu. Niesłychanie burzliwy rozwój nauk przyrodniczych i społecznych, techniki i automatyzacjij o- woduje gruntowne zmiany w warunkach życiu i sposobie myślenia obecnych pokoleń.Tworząc nową rzeczywistość nie w pełni jednak wyzwo­lił się człowiek z ograniczeń hamujących dalszy jego wszechstronny rozwój. W umysłach setek milionów nadal dominuje światopogląd religijny będący według określenia Engelsa: „...fantastycznym odzwierciedleniem w ludz­kich głowach tych zewnętrznych sił, które rządzą codzien­nym bytem ludzi, odzwierciedleniem, w którym siły ziem­skie przybierają postać sił nadziemskich". Różnorodne wyznania religijne, drogą propagandy fideistycznej, głoszą fałszywą interpretację zjawisk przyrody i życia społecz­nego, dążąc do odwrócenia uwagi człowieka od rzeczy­wistości społeczne, i skierowania jej ku złudnym mirażom pozaziemskiego bytu. Zasięg oddziaływania religii na czło­wieka doby współczesnej w bardzo ogólnych zarysach ilu­struje poniższe zestawienie.Wiele przyczyn składa się na to, że ustalenie przybliżonej statystyki wyznaniowej stanowi kwestię niezmiernie skomplikowaną. W licznych państ­wach religia uznana została wyłącznie za sprawę prywatną każdego człowieka i wobec tego rubrykę „wyznanie" usu­nięto ze spisów i dokumentów urzędowych. Nie istnieje tam oficjalna statystyka wyznaniowa. Natomiast w państ­wach prowadzących urzędową rejestrację przynależności wyznaniowej statystyka taka wprawdzie istnieje, lecz war­tość jej jest bardzo problematyczna. Określenie przynależ­ności wyznaniowej obywatela w aktach państwowych do­konuje się w zasadzie natychmiast po urodzeniu dziecka. Tymczasem między owym urzędowym zapisem a później­szymi poglądami dorosłego już człowieka bardzo często istnieje niezgodność. Ponadto w niektórych krajach nie dokonywano w ogóle (względnie dokonywano bardzo daw­no) spisu ludności; w krajach tych liczbę wyznawców posz­czególnych religii określano więc szacunkowo. Na odchy­lenia w statystyce wyznaniowej wpływa także wyznawanie przez jedną osobę dwóch, a nawet trzech religii łącznie. Charakterystyczne jest to zwłaszcza dla Dalekiego Wscho­du — wielu np. wyznawców buddyzmu jest równocześnie wyznawcami taoizmu czy konfucjonizmu. Także w nie­których religiach występują dość poważne rozbieżności źródłowe odnośnie ilości wyznawców, np. buddyzm według jednych źródeł posiada 250 min. wyznawców, a według in­nych — 550 min. Jak więc stwierdziliśmy, istnieje znaczna trudność w ustaleniu bezwzględnej liczby zarówno wierzących, jak i niewierzących. Według przybliżonych danych około 150 min. ludzi, ujętych w ewidencjach wyznaniowych, faktycz­nie nie jest wyznawcami żadnej religii. Np. w Polsce koś­ciół rzymskokatolicki ujmuje w swych spisach nie tylko aktualnych wyznawców, lecz również wszystkich tych, którzy przyjęli sakrament chrztu, mimo że odeszli oni od katolicyzmu i nie utrzymują z nim żadnych związków. Również setki milionów wyznawców w kwestiach wiary zachowuje postawę indyferentną, a bardzo często nawet i ateistyczną. W głównej mierze stanowi to wyraz wpły­wów procesów laicyzacyjnych na życie społeczne i kierun­ki myślenia człowieka współczesnego. „Historia ostatnich kilku stuleci — stwierdza jeden z działaczy katolickich — wykazuje stały stopniowy wzrost prądów ateistycznych i laickich w kulturze europejskiej." I chociaż podawane liczby wyznawców poszczególnych religii są przesadzone, wymowa ich zmusza do refleksji nad problemem — gdzie tkwi podłoże współczesnej religij­ności? Jeszcze w latach swej młodości K. Marks pisał: „Istota człowieka t' nie abstrakcja tkwiąca w poszczegól­nej jednostce. Jest ona w swojej rzeczywistości całokształ­tem stosunków społecznych." Człowiek jest zarazem punktem wyjściowym i docelowym wszelkiego działania społecznego. Materialne warunki bytu i charakter stosun­ków produkcyjnych w zasadniczy sposób rzutują na oso­bowość jednostki kształtując jej światopogląd i normy współżycia społecznego. Rozwój człowieka, tak w sensie społecznym, jak i osobowym, uzależniony jest od jego aktywności w rozwiązywaniu i przezwyciężaniu sprzecz­ności życia codziennego. Podstawową sprzecznością doby współczesnej jest sprze­czność między socjalizmem i kapitalizmem — dwoma sy­stemami społeczno-ekonomicznymi, głoszącymi diametral­nie przeciwstawne zasady stosunków między ludźmi oraz ludźmi a przyrodą. W sferze ideologicznej wyraża się to w sprzeczności między dwoma kierunkami światopoglądo­wymi — materializmem i idealizmem. Między idealizmem i religią istnieją bardzo ścisłe związki wynikające zarów­no ze wspólnoty źródeł poznawczych, jak też ze wspólnoty spełnianej funkcji społecznej; idealizm służy uzasadnianiu potrzeby religii w życiu społecznym. Religia stanowi jedną z form ideologii społeczeństwa klasowego. Rzeczywistość społeczna, w której byt mate­rialny człowieka, jego ambicje i dążenia są ograniczone przez irracjonalne stosunki społeczne, stwarza realne moż­liwości dla rozwoju poglądów religijnych. Współcześnie większość mieszkańców naszego globu żyje w ustroju ka­pitalistycznym, który — jak powszechnie wiadomo — jest ustrojem eksploatatorskim. „Bezsilność klas wyzyskiwa­nych w walce z wyzyskiwaczami — czytamy w artykule W. Lenina Socjalizm i religia — równie nieuchronnie rodzi wiarę w lepsze życie pozagrobowe, jak bezsilność dzikusa w walce z przyrodą rodzi wiarę w bogów, diab­łów, cuda itp." Wiele czynników powoduje, że w człowieku budzą się dążenia ucieczki w sferę irracjonalizmu. Szczególnie może to mieć miejsce podczas chwiejnej sytuacji bytowej (groź­by bezrobocia, inflacji czy kryzysu ekonomicznego), na skutek istniejącej nierówności społecznej, wojny itp. W tych wszystkich przypadkach następuje wzrost religij­ności; w religii bowiem szuka człowiek pomocy, której nie może uzyskać w otaczającym go świecie. Za charakte­rystyczny przykład mogą posłużyć Stany Zjednoczone. W kraju tym, znanym z wysokiego stopnia cywilizacji, w odległości zaledwie 100 km od Waszyngtonu, w latach 1948—1949 miały miejsce mrożące krew w żyłach prak­tyki religijne wyznawców tzw. „świętej wiary" — sekty czcicieli żmij. Zebrania religijne członków sekty polegały na urządzaniu tańców obrzędowych wokół płonącego ogni­ska przy równoczesnym owijaniu ciała jadowitymi gadami. Ukąszonemu przez żmije nie pozwalano udzielać pomocy lekarskiej, ponieważ został on „wezwany przez Boga, aby dusza jego wstąpiła w ciało żmii." Natomiast tych, którzy pozostali nie tknięci, uważano za „ludzi świętych".Dalszą poważną przyczyną utrzymywania się religijności jest przywiązanie do tradycji. Aspekt ten posiada szcze­gólne znaczenie tam, gdzie jakieś wyznanie spełniało (Pol­ska) względnie spełnia (Hiszpania) rolę religii państwowej, posiadającej w związku z tym specjalne przywileje i upra­wnienia. Okoliczność ta jest z powodzeniem wykorzysty­wana m.in. w Polsce przez kościół rzymskokatolicki, który bazuje na mniej świadomych kręgach społecznych, a szcze­gólnie na środowisku wiejskim, gdzie istnieją silne więzy tradycjonalizmu kultowego i zupełna ignorancja w dzie­dzinie znajomości :asad wyznawanej wiary. Nadmienić przy tym należy, że religijność wiejska z zasady jest nie­zmiernie płytka, a niekiedy wyrażana ,,na pokaz" w oba­wie przed presją opinii parafialnej. Nie można pominąć jeszcze jednej nadzwyczaj istotnej przyczyny rozwijania się religijności w umysłowości czło­wieka. Chodzi mianowicie o to, że człowiek nie jest w sta­nie ogarnąć całokształtu otaczających go zjawisk. Czło­wiek dąży do objęcia swoim umysłem pełnego obrazu ota­czającej go rzeczywistości w najdrobniejszych szczegółach. Lecz im bardziej poznaje świat, tym mocniej spostrzega większą jego złożoność. Nauka nie jest w stanie udzielić mu odpowiedzi na wszystkie nurtujące go problemy — rozwiązanie jednego z nich rodzi automatycznie nowe, czyniąc tym samym proces poznawczy nieskończonym i niepełnym. Okoliczność ta jednych mobilizuje do nie­ustannych dociekań i poszukiwań; inni jednak wolą otrzy­mać gotowe rozwiązanie nurtujących ich spraw, a te pod­suwa im religia, urabiając ich światopogląd według od­powiednio spreparowanych kanonów wiary. Jesteśmy świadkami coraz to powszechniejszego zjawi­ska wygasania postaw religijnych, co zresztą budzi uza­sadnione obawy u teologów oraz działaczy i publicystów wyznaniowych. „Współczesny kryzys religijności — pisze ks. J. Popiel — jest dla człowieka wierzącego sprawą głęboko niepokojącą." Natomiast w oświadczeniu przed-soborowym episkopatu francuskiego znajdujemy wręcz postawione pytanie: „Czy jest jeszcze miejsce dla Kościoła we współczesnym świecie?... Czy Kościół związany z cywi­lizacją zachodnią i z określonym ustrojem ekonomicznym nie jest przeżytkiem pod każdym względem?" Proces laicyzacji, zachodzący w dobie współczesnej, wy­pływa z potrzeb życia społecznego, jest wynikiem prze­obrażeń społeczno-ekonomicznych, rozwoju cywilizacji technicznej i urbanizacji oraz wzrostu poziomu oświaty i kultury. Wartości religijne tracą w tej sytuacji swoje znaczenie i wypierane są przez wartości świeckie, odgry­wające w życiu człowieka większą rolę. Nie bez znaczenia dla rozwoju laicyzacji jest to, że socjalistyczne stosunki produkcyjne zapewniły 1/3 ludności globu ziemskiego moż­liwości wszechstronnego rozwoju osobowości, likwidując prywatną własność środków produkcji i wyzysk człowieka przez człowieka. Spowodowało to załamanie się dotych­czasowych form życia społecznego, w którym religia zaj­mowała poczesne, uprzywilejowane miejsce. Nowy porzą­dek społeczny ugruntował w świadomości człowieka po­czucie własnej wartości i użyteczności społecznej oraz przekonanie, iż on sam jest rzeczywistym twórcą historii.