A A A

W kręgu wyobrażeń demonicznych

Demonizm stanowi szeroko rozpowszechnione zjawisko religijne. Występował on w wierzeniach pierwotnych, jest również ważnym ele­mentem składowym współczesnych wyobrażeń religijnych. W rozumieniu pierwotnym demonami nazywano różno­rodne, zarówno dobre jak i złe, istoty duchowe, pojmowane jako uosobienie nadprzyrodzonych czynników kierują­cych zjawiskami świata materialnego. Wpływom ich przy­pisywano określone sfery przyrody (rzeki, góry, lasy, pola). Bujna wyobraźnia ludzka we wszystkich niezrozumiałych i groźnych procesach dostrzegała działanie demonów. One miały powodować wylewy rzek, burze, długotrwałą suszę, nieurodzaj, epidemię itp. Jedne istoty demoniczne pojmowano jako duchy dobre, roztaczające opiekę nad daną grupą społeczną (rodem, ple­mieniem), nad bytem każdej jednostki ludzkiej, obejściem gospodarskim, bydłem itp., inne natomiast stanowiły per­sonifikację nieszczęść, chorób, głodu i śmierci — były to demony złe i szkodliwe. Występowały także demony, które nie sposób było zaliczyć do kategorii dobrych względnie złych. Jedynie od ich upodobań miało zależeć, po jakiej opowiedzą się stronie i jakie zajmą stanowisko w stosunku do istoty ludzkiej. Każde nieszczęście, troskę czy cierpienie, podobnie jak wszelkie osiągnięcia i radości, tłumaczono stopniem zaan­gażowania się demonów. Najsilniej rozbudowane wyobrażenia demoniczne wystę­powały wśród ludów rolniczych, co wynikało z ich warun­ków bytu. Istoty demoniczne stawały się niejako symbo­lami niebezpieczeństw grożących człowiekowi ze strony przyrody. Pomiędzy dobrymi i złymi demonami trwała nieustanna walka, od wyniku której człowiek uzależniał swój los. Człowiek w swej wyobraźni stworzył różnorodne przed­stawienia demonów: młode i piękne niewiasty (greckie i hinduskie Nimfy, słowiańskie Rusałki czy litewskie On-diny), fantastyczne istoty na wpół zwierzęce i na wpół ludz­kie (egipskie Sfinksy, babilońskie Geniusze, greccy Saty-rzy, judejskie oraz chrześcijańskie Anioły i Szatany) lub wręcz odrażające potwory (judejski Lewiatan, ugaryjski Lotan, germańskie Berserkerkorny czy słowiańskie Wampiry). Rozwój wyobrażeń religijnych doprowadził do powstania pojęcia Boga. Spowodowało to bardzo istotne zmiany w pojmowaniu istot demonicznych. Demony stały się isto­tami na wpół boskimi (religie: grecka, rzymska, chińska, celtycka czy germańska), pośrednikami pomiędzy ludź­mi a bogami (anioł Hahachbat w manicheizmie, Herosi greccy czy Aniołowie w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie). W terminologii wielu systemów religijnych, np. judaizm, chrześcijaństwo czy islam, pojęcie „demon" uzy­skało pejoratywne zabarwienie znaczeniowe i stanowi sy­nonim pojęcia Szatana (od grec. „satanos" — zły duch, duch kłamstwa, oszczerca). Na gruncie tradycyjnych przekazów o diabłach, wiedź­mach, strzygach, upiorach czy czarownicach ukształtowała się ludowa forma demonizmu. Niektóre z owych demo­nicznych wyobrażeń ludowych, zawarte w legendach, opo­wieściach i bajkach, pokrywają się z doktrynalnym demo-nizmem religijnym, np. pojęcie śmierci czy diabła. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że postać diabła, nakreślona w oficjalnych pismach chrześcijańskich, jest nieco od­mienna od przedstawień zawartych w folklorze ludowym. W tym ostatnim bardzo często występuje on nie tylko jako uosobienie zła, ale również chytrości i przebiegłości. W religiach historycznych przechowały się trzy rodzaje demonów: opiekuńczych Aniołów, złych Szatanów, szko­dzących człowiekowi, i Śmierci wyobrażanej najczęściej pod postacią szkieletu ludzkiego. Te kategorie istot demo­nicznych występują i w chrześcijaństwie, przy czym jest rzeczą niezmiernie charakterystyczną, że wyobrażenia de­monów we współczesnych religiach nie odbiegają od ani­mistycznych poglądów ludów pierwotnych; Aniołowie to istoty pół ludzkie i pół zwierzęce (ludzie z dużymi skrzydła­mi ptaków), podobnie Szatany to pół ludzie i pół kozły. Historia rozwoju religii wskazuje także na występowanie zjawiska upadku bóstw do rangi demonów, np. Dewy w starożytnych Indiach czy Daevy u Irańczyków w toku rozwoju form kultu religijnego przekształciły się w demo­ny, ustępując piedestału boskości innym bóstwom. Podob­nie zdegradowani zostali przez religię chrześcijańską: grec­ki Dionizos, słowiański Perun czy filistyński Baalzebub. W wierzeniach mandajskich chrześcijański Jezus Chrystus uważany jest za diabła. Jedna z sekt islamskich — Jazy-dzi — otacza kultem demona Iblisa, upadłego anioła, który jednak miał uznać swój grzech, okazać skruchę i tym sa­mym uzyskać przywilej boskości.W świecie wyobrażeń demonicznych najliczniejszą gru­pę stanowiły demony przyrody. Człowiek pierwotny zalud­niał nimi bory, pola, pasma górskie oraz wody jezior i rzek. Asyryjczycy i Babilończycy umiejscawiali w przyrodzie szkodliwe istoty demoniczne; zamieszkiwać miały one nie­dostępne zbocza górskie i pustynie, skąd — jak głosi legenda — przekradać się miały do siedzib ludzkich i na­wiedzać mieszkańców wszelakimi nieszczęściami. Obronę przed nimi stanowiły talizmany i zaklęcia magiczne (przy­kład związku magii z demonizmem). Mitologia grecka obfitowała w wyobrażenia dobrych i złych istot duchowych stanowiących najbliższe otoczenie bogów. Zwłaszcza orszak Dionizosa (boga winnej la­torośli i wina) gromadzić miał demony przyrody przedsta­wiane jako twory na wpół ludzkie i na wpół zwierzęce. Czo­łową wśród nich postacią był Pan. Mityczne jego dzieje bardzo plastycznie przedstawił Jan Parandowski: „Urodził się w Arkadii. Przyszedł na świat z nogami i ro­gami kozła. Uszy miał długie, kosmate, capią brodę i cały był porosły gęstą sierścią. Przeraziły się płoche nimfy arkadyjskie, ujrzawszy to poczwarne dziecko. Ale Hermes który — jak się zdaje — był jego ojcem, zabrał kozłonoga i zaniósł na Olimp, gdzie zabaw­ne stworzenie weseliło swym widokiem szczęśliwych bogów. Oczywiście tam nie pozostał. Życie olimpijskie nie przypadło mu do gustu. Wrócił na ziemię, gdzie mógł skakać po górach jak młody kozioł i bawić się białymi trzodami, które pasą się na łąkach pachnących. Śmiano się z niego, lecz on niewiele sobie z tego robił, rósł prędko i chował się na tęgiego kozła. Był dobrego o sobie mniemania i nie sądził, żeby mu jego koźli wygląd przeszkadzał do małżeństwa. Pokochawszy młodą Syrynks, córkę kozła rzecznego Ladona, chodził za nią po całych dniach i prosił, żeby została jego żoną. Nieszczęśliwa dziewczyna, nie mogąc się pozbyć natrę­ta, westchnęła do bogów o pomoc; ci przemienili ją w trzcinę. Widząc to Pan poznał, że jest brzydki, i było mu bardzo smut­no. Usiadł wśród owej trzciny i płakał żałośnie. Wiatr zaś potrząsał trzcinę rosnącą nad brzegiem strumienia, i Panowi, zasłuchanemu w szum wiatru i szmer wody płynącej, zdawało się, że i roślina wydaje takie same żałosne dźwięki. Uciął z niej kilka łodyg i zrobił z niej siedem piszczałek nierównej długości, połączył je razem w jednym szeregu, i tak powstała ulubiona fujarka pastusza, zwana Syringą. Pan wygrywał na niej swe żale za piękną nimfą. I znów zakochał się Pan w nimfie Pitys. Cóż z tego, że była mu życzliwa, skoro miał współzawodnika w Boreaszu? Srogi bóg wiatru północnego, nie mogąc zdobyć wzajemności, strą­cił biedną dziewczynę ze skały. Pitys umarła, a z ciała jej wyrosła pierwsza sosna, drzewo odtąd Panowi poświęcone. Aby zapomnieć o swych cierpieniach, kozłonogi bożek ruszył w podróż. Zaciągnął się do orszaku Dionizosa i z nim prze­wędrował świat..." Postać Pana posłużyła w chrześcijaństwie do ukształto­wania wyobrażenia diabła, jako demona zła i ciemności, przedstawionego także pod postacią pół człowieka i pół kozła. Oprócz Pana Grecy wyznawali kult wielu innych demo­nów przyrody, jak Sylenów, Satyrów albo Faunów czy Nimf. Nimfy zamieszkujące wody zwano Najadami, gór­skie — Oreadami, leśne — Driadami, posiadające siedziby we wnętrzu drzew — Hamadriadami, a przebywające na łąkach — Lejmoniadami. O Hamadriadach — duszach drzew — tak wspominał Homer w hymnie ku czci Afrodyty (bogini piękności i miłości): „Razem z nimi, w chwili ich urodzenia, wy­rosły z granitu dąb i świerk i kwitły pięknie wśród gór. A kiedy wreszcie nadeszła przeznaczona godzina ich śmierci, przede wszystkim te piękne drzewa usychały; kora z nich opada naokół, a gałęzie zlatują; i razem dusza z nich uchodzi przed świtem słońca". Z powyższego wy­nika, że Hamadriady — w wierzeniach okresu homerowe­go — stanowiły symbol żywotności drzew. Demonizm u dawnych Greków występował równieżw związku z kultem płodności gleby. Podczas żniw starali się oni schwytać zwierzę kryjące się w ostatnich łanach zbóż. Było on zabijane w ofierze. Z czasem ofiara ta prze­kształciła się w czynność symboliczną. Sporządzano mia­nowicie ze słomy kukłę, którą następnie palono, a popioły rozrzucano po ściernisku. Czynność ta miała uchronić od śmierci zimowej ducha żniw w celu przetrwania na polu w charakterze siły płodotwórczej do następnego lata. Nimfy morskie zwane Nereidami stanowiły uosobienie łagodnych fal. Ich przeciwieństwem były Trytony (do­rodni młodzieńcy posiadający zamiast kończyn dolnych rybie ogony). Najlepszą ich zabawą miało być powodo­wanie burz morskich i topienie statków. Znane również były demony władające zjawiskami atmosferycznymi (deszcze, wiatr, burze). Grecy działanie tych demonów rozróżniali m.in. na zasadzie kierunku wiania wiatru. Boreaszem zwano zimny północny wiatr zza gór, Notosem — gorący południowy wiatr morski przy­noszący wilgoć i opady, Zefirem — zachodni, a Euro-sem — wschodni. Dwa ostatnie wiatry były demonami silnymi i gwałtownymi. W dawnej chińskiej religii Nieba występowały duchy niebieskie i ziemskie. Pierwsze z nich zajmowały się utrzy­mywaniem prawidłowości zjawisk naturalnych podlega­jących ich władzy, tj. słońca, księżyca, gwiazd, wód rzek i jezior, pasm górskich, opadów deszczu czy błyskawic pio­runów. Demonizm chiński zawierał w swej treści elementy kultów: solarnego (słonecznego), lunarnego (księżycowego), astralnego (gwiezdnego) oraz wegetacyjnego. Demony nie­bieskie przedstawiano pod postacią ludzką względnie zwie­rzęcą. Demony ziemskie posiadały znacznie wyraźniej sprecyzowany zakres działania, np. Sze — demon ziemi branej w lenno. Jego wyobrażeniem było drzewo ustawione na kwadratowym grobowcu przed pałacem cesarskim. Przy każdorazowym tworzeniu nowego lenna należało wziąć spod drzewa grudkę ziemi, jako symbol oddania lenna pod opiekę Sze. Heou-tsi był demonem opiekuńczym rolnictwa, a Szeng-longa czczono jako wynalazcę sztuki rolniczej. Szczególnie bogato rozbudowany był krąg demonów przyrody w wierzeniach dawnych Słowian. Wierzyli oni w szkodliwe istoty leśne, jak Stukacz, Turosik czy Błęd-nica, których działanie polegało na zwabianiu wędrowców z dróg w gąszcza leśne i pozostawianiu zbłąkanych na pastwę dzikich zwierząt czy śmierci głodowej. Pnie drzew stanowiły siedlisko Drzewic — pięknych, młodych dziew­cząt o promiennych twarzach — opiekunek roślinności leśnej. Pod korzeniami drzew zamieszkiwały ludki — kar­łowate istoty ludzkie — przestrzegające wędrowców przed niebezpieczeństwem zbłąkania i wskazujące właściwe dro­gi. Ponadto gąszcza leśne kryły w swych głębinach wiele jeszcze innych duchów, jak Dziewonie — opiekunki zwie­rząt, Majki — smutne płaczki, Leszyjów — dobrotliwych dziadów itp. Jeziora, rzeki i stawy stanowiły siedzibę szkodliwych człowiekowi demonów. Na ich powierzchni ukazywać się miały przy świetle księżyca Wodnice, Nimfy, Rusałki, Świtezianki, Goplany czy Zapadlinki w wieńcach z kwiecia wodnego na rozpuszczonych długich włosach. Wabiły one urokiem ciała i czarem głosu młodzieńców, wciągając ich następnie w głębię wód. Miały wywracać rybakom łodzie, plątać sieci i odpędzać ryby. Liczne podania ludowe głoszą, iż były dziewicami zaklętymi w jeziorach, powstałych na miejscu istniejących niegdyś siedzib ludzkich. Jeszcze na przełomie XIX—XX w. kult rusałek bardzo silnie występował na Białorusi i Ukrainie. Przy czym, oprócz głębin wód, miały one zamieszkiwać również w „zielonym rosnącym życie" lub wśród gałęzi drzew. We­dług wierzeń Ukraińców pojawiały się, „gdy się ziemia za­czyna maić liściem zielonym, gdy po raz pierwszy sasanki wychylają się spod śniegu, w wilię zaś św. Trójcy poczy­nają biegać po życie, klaskać w dłonie i wołać: Buch, Buch, Sołomiennyj duch". W folklorze ludowym rusałki zachowały się jako złośli­we istoty występujące pod postacią pięknych dziewic z długimi rozpuszczonymi włosami (najczęściej koloru zie­lonego). Wyrządzały one rozmaite psoty, a więc targały przędzę gospodyniom, uprowadzały młodzieńców topiąc ich lub zamęczając na śmierć łaskotaniem. Śpiew ich miał sprowadzać na ludzi melancholię, niechęć do pracy, tęsknotę. U Serbochorwatów odpowiednikiem rusałek były Wiły: „piękne, zupełnie nagie lub lekko odziane dziewczęta". Podania głosiły, że „przebywają one w rzekach, jeziorach i studniach; miłują śpiew i taniec, w miesięczne noce wychodzą z wody, pląsają po brzegu i topią kąpiących się młodzieńców. Kto pije bez pozwolenia z ich źródeł albo wodę ich kala, tego karzą śmiercią". Królestwem ich były nie tylko wody; zamieszkiwały one również dziuple drzew i szczyty górskie. Wiły górskie zwano Zagorkiniami, wod­ne — Brodawicami i powietrzne — Oblakiniami. Te ostat­nie spełniały dość specyficzną rolę: mogły „zsyłać burzę, deszcz i grad — i biada temu, kto je rozgniewa, gdyż mio­tają one śmiercionośne strzały". W tym wypadku sta­nowiły one wyobrażenie kultu wody, ognia (głównie pio­runa) i życia wegetacyjnego w przyrodzie. U Bułgarów rusałki występowały pod nazwą Samowił lub Samodiw. Były to „białe, piękne, czarnookie niewiasty, zamieszkujące dalekie, trudno dostępne pustkowia i ciem­ne pieczary wokół źródeł i starych młynów, na opak się odwracających." Z siedzib swoich miały wychodzić jedy­nie w okresie lata, aby zbliżyć się do miejsc zaludnionych. Umiejscawiały się wówczas w starych zrujnowanych bu­dowlach czy dziuplach drzew. Nocami zaś zbierały się nad brzegami wód, gdzie szykowały strawę, prały odzienie, śpiewały i tańczyły. W szatach ich tkwić miały czarowne moce; podania bułgarskie głosiły, że „kto potrafi szaty te porwać i schować, ten staje się panem Samowił, które muszą mu służyć, póki szat swych nie odszukają i z nimi nie uciekną". Głębiny wodne zamieszkiwały również — według wie­rzeń Słowian — demony o odrażającym wyglądzie (Cu-datki, Topielice czy Pluskony), straszące ludzi w bezgwie­zdne, pochmurne noce. W strumykach górskich przebywały Leluje, a w rzekach — Bohunki. Nad brzegami wód i na stromych zboczach górskich unosiły się Brzeginie i Opar-nice. W balladzie A. Mickiewicza Świtezianka przed­stawione zostało wyobrażenie Ondiny (litewskiej nimfy wodnej) zwanej Świtezianką. Jej ukazaniu się towarzy­szyły — według poety — niezwykłe zjawiska: „Wtem wiatr zaszumiał po gęstym lesie, Woda się burzy i wzdyma. Burzy się, wzdyma, pękają tonie, O niesłychane zjawiska, Ponad srebrzyste Świtezi błonie Dziewicza piękność wytryska. Jej twarz jak róży bladej zawoje Skropiona jutrzenki łezką; Jako mgła lekka, tak lekkie stroje Obwisły postać niebieską". Podobne wyobrażenia demoniczne odnajdujemy w wie­rzeniach innych ludów. U dawnych Germanów również istniał kult duchów leśnych i wodnych. Rolę słowiańskich Drzewic spełniał Yggdrasil. Starożytni Słowianie czcili także demony solarne zwa­ne Południcami. W wierzeniach ludowych utrzymywano, że zamieszkują one miedze rozdzielające pola lub łany dojrzewających zbóż. Najgroźniejsze były dla człowieka w okresie żniw. Sprowadzały niemoc i słabość na żeńców, utrudniały im pracę sypiąc pyłem i kurzem w oczy. Miały ponadto porywać wieczorami dziewczęta i oddawać na pastwę złych demonów leśnych. Niezmiernie interesujące jest przechowanie się wiary w Południce aż do naszych czasów w śląskiej kulturze ludowej. Oto jak pisze na ten temat Gustaw Morcinek: Południce „...są utkane z mgły i łażą w samo południe po świecie. Gdy zaś napotykają znużonych żniwiarzy, któ­rzy wielce zmęczeni, usnęli pod snopem, włażą na nich i powtarzając: — śpisz, śpisz — depczą im po brzuchach i piersiach i moczą ich. Gdy się w końcu żniwiarz obudzi, jest bardzo utrudzony i mokry. Wtedy powiada — Farona jasnego, zaś mnie Połednica deptała i pojscała". Istotom demonicznym składano ofiary z jadła i napoju, upolowanej zwierzyny, a nawet bydła, dążąc w ten sposób do zjednania sobie ich przychylności i pomocy. Szczegól­nie znamienne było to dla Słowiańszczyzny południowej. Podobne wyobrażenia demoniczne odnajdujemy w wie­rzeniach religijnych innych ludów europejskich. U Celtów występował kult demonów źródeł termicznych (gorących) zwanych Bormo lub Borvo. Wśród dawnych Germanów silnie rozwinięta była wiara w duchy leśne i wodne. Po­dania ludowe władcą wód i powietrza czyniły demona Holle. Podlegały mu Niksy — męskie i żeńskie duchy źródeł. Lasy zamieszkiwały: Berserkerkorny (mężczyźni zamienieni w wilki i niedźwiedzie), Elfy, Trolle, Skrzaty, Gnomy, Chochliki i wiele innych duchów. W rzekach i jeziorach przebywały Mimiry. Uosobnienie morza zi­mowego stanowił Ymir — groźny smok-olbrzym, bjdący również ojcem szkodliwych olbrzymów. Spokojnym: wo­dami morza otaczającego świat władał olbrzymi smok Re-gir, zaś jego małżonka Ran była żeńskim demonem mor­skim. Pochłaniające fale morskie były dziełem węża Mid-garda. Nad potężnymi pasmami górskimi panował olbrzym Riibezahl. U ich podnóży znajdować się miały kuźnie Karłów (Zwerge) zajmujących się wykuwaniem broni dla bóstw. Przywódcą Karłów był demon Wieland. Ponadto Germanie wierzyli w Rusałki, Nimfy i wiele innych de­monów przyrody. W religii muzułmańskiej znajdujemy także pewne ele­menty wiary w demony przyrody, co wyraża się w pojęciu Dżinnów — półboskich istot przebywających na słońcu, gwiazdach, w pniach drzew, kamieniach itp.