A A A

Pierwotne wierzenia religijne Animizm i Manizm

Poczesne miejsce w każdej doktrynie religijnej zajmu­ją poglądy na temat różnorodnych istot duchowych. Zro­dziły się one w zamierzchłych czasach jako skutek prymi­tywnych wyobrażeń człowieka o otaczającej go rzeczy­wistości. Dysponował on bowiem niewystarczającym — dla właściwego zrozumienia prawidłowości przyrody i własnej istoty — zasobem wiedzy i doświadczenia spo­łecznego. Jedną z konsekwencji danego stanu rzeczy było ukształtowanie się wierzeń animistycznych (od łac. „ani-ma" — dusza, „animus" — duch). Animizm stanowi jedną z pierwotnych form kultu reli­gijnego opartą na wierze w posiadanie przez ludzi, zwie­rzęta, rośliny i zjawiska przyrody pierwiastka niematerial­nego — duszy. Termin ten został wprowadzony do nauki przez etnografa angielskiego E. Ty lor a, który w opar­ciu o obszerny materiał etnograficzny próbował wykazać,że wiara w występowanie bytów duchowych stanowi pod­stawowy składnik każdej religii i że religia mogła powstać dopiero na płaszczyźnie wiary w egzystencje istot ducho­wych. Najczęściej termin „animizm" używany jest w węż­szym sensie znaczeniowym — uduchowienie przy­rody. Na pewnym szczeblu swego rozwoju człowiek zwrócił uwagę na zjawisko różnorodności rodzajowej w świecie zwierzęcym i roślinnym oraz na elementy jakościowe ota­czających go przedmiotów i zjawisk. Doprowadziło to z kolei do ujawnienia się w jego myśleniu pierwiastków fantazji. Pod wpływem ich oddziaływania umysłowość ludzka stała się nieświadomym twórcą najróżnorodniej-szych przedstawień wyobrażeniowych, stanowiących fan­tastyczny konglomerat realnie występujących w przyro­dzie gatunków. Powstały wyobrażenia syren, sfinksów, pe­gazów, centaurów i wiele innych urojonych postaci. Człowiek nie tylko posiadał ich wyobrażenie, ale również upowszechniał je swojemu otoczeniu za pomocą malar­stwa, rzeźby czy też żywego słowa (podania). Musiało to przynieść dość istotne konsekwencje światopoglądowe; w umyśle ludzkim zrodziło się pytanie: dlaczego owych istot nie można spotkać w realnym świecie przyrody? Niski stopień rozwoju procesu poznawczego i ciężkie warunki bytowe nasunęły człowiekowi pierwotnemu ko­nieczność przyjęcia założenia o występowaniu i działaniu w przyrodzie tajemnych sił duchowych. Początkowo istnia­ły one w jego umysłowości jako bliżej nieokreślone prawa przyczynowe wszelkich zjawisk, w pewnym stopniu deter­minujące życie ludzkie. Z czasem uległy przekształceniu na twory będące dziełem ludzkiej fantazji. Tak powstał animizm — wiara w dualistyczny obraz przyrody, pole­gająca na rozdzieleniu realnej rzeczywistości na świat zja­wisk naturalnych i świat ich odpowiedników duchowych. Dokonane zostało uduchowienie przyrody. Według animistycznego poglądu istoty duchowe tkwiły we wszystkich materialnych zjawiskach przyrody, stano­wiąc ich siłę witalną. Animizm można określić jako swoistą próbę ucieczki człowieka od beznadziejności, sa­motnej walki z siłami i prawami natury. Bynajmniej nie rezygnował on z walki, ale uzyskiwał w ten sposób wyimaginowanych sojuszników dla dalszego jej prowa- synom Izraelskim: Żaden między wami nie będzie jadał krwi, ani przechodzień, który gościem jest między wami, nie będzie jadał krwi. I ktokolwiek z synów Izraelskich, albo z prze­chodniów, którzy są gośćmi między wami, goniąc ułowi ja­kie zwierze, albo ptaka, co się godzi jeść, tedy krew z niego wypuści, i zasypie ją piaskiem" dzenia. Sama świadomość ich posiadania wzmagała jego siły i dodawała mu otuchy. „Wiemy — pisze znany etnograf i historyk kultury J. E. Lips — że nawet na całkiem bezludnej pustyni człowiek nie czuje się samotny. Zdaje mu się, że otaczają go najróżniejsze duchy i że działanie ich dobrych lub złych mocy bezpośrednio się wiąże z jego własnymi czy­nami, nadziejami, losem. Jego sąsiedzi — zwierzęta, jego przyjaciele — rośliny, jego przodkowie — gwiazdy i wszel­kie bóstwa przebywające na słońcu, na księżycu i w głę­bi wulkanów i rzek — są wszechobecni. Ciągle obcowa­nie z tajemniczymi siłami, jakie z nich promieniują, zmie­nia życie człowieka w pasjonującą i niebezpieczną przy­godę."! Charakterystyczną dla wielu ludów była wiara w dusze zwierzęce. W stosunkach ludzi do zwierząt wyróżnić moż­na trzy okresy: stawianie zwierzęcia wyżej od człowieka, na równi z człowiekiem i niżej od niego. Pierwszy doty­czył animistycznego poglądu na zwierzę. Np. Australij­czyk, przed wykonaniem ważnego przedsięwzięcia, uda­wał się po radę i pomoc do niedźwiedzia „Kur-bo-roo". W poglądach ludowych zwierzęta zaliczane były do istot wybranych, np. niedźwiedź i wilk u Rusinów. Obawa, postrach, wdzięczność czy uczucie zależności nadawały w oczach człowieka zwierzęciu pewną wyjątkową rangę. Lew, tygrys, niedźwiedź imponowały mu siłą, lis — prze­biegłością i sprytem, ptak — szybkością lotu i zręcznością ruchów, kameleon — właściwością szybkiej zmiany ubar­wienia itp. Ten stosunek człowieka legł u podstaw odda­wania boskiej czci zwierzętom. Uduchowienie zwierząt przejawiało się w wierze o za­mieszkiwaniu w nich dusz zmarłych ludzi lub przypisy­waniu im posiadania własnych dusz. Ślady tego ostatnie­go poglądu występują i w późniejszych religiach historycz­nych, np. zakaz spożywania krwi zabitego zwierzęcia w judaizmie — aby „dusza zwierzęcia nie zaszkodziła duszy ludzkiej". Człowiek pierwotny uzyskawszy prze­konanie, że wszystkie otaczające go zjawiska posiadają podobną do niego naturę, tj. składającą się z materialnej powłoki i tkwiącej w niej duszy, stworzył sobie ideę świa­ta nadprzyrodzonego, istniejącego niezależnie od przyrody.Manizm (od łac. „manes" — zmarli przodkowie), czyli kult przodków, stanowił rozwinięcie animistycznego po­glądu na istotę człowieka. Stanowił on wynik zaistnienia w społeczeństwach pierwotnych procesów zróżnicowania między ludźmi i nierówności społecznej, zatem jako forma kultowa pojawił się manizm w okresie przejścia od ma-triarchalnych do patriarchalnych form organizacji życia społecznego. Niektórzy badacze, jak np. socjolog angielski H. Spencer, uważali kult przodków za najstarszą formę wierzeń i genezę religii. „Kult przodków — pisał on — jest korzeniem wszelkiej religii." Źródła jego tkwić miały w psychologicznych i społecznych aspektach bytu ludzkiego. Źródła psycho­logiczne — według H. Spencera — wyrosły z nabra­nia przez człowieka przeświadczenia o istnieniu jego „so­bowtóra" — duchowej istoty tkwiącej w nim i pojawiają­cej się jako odbicie jego postaci w tafli wodnej względnie w halucynacjach i widziadłach sennych. Na tym podło­żu ukształtował się w czasach późniejszych pogląd na temat możliwości pozaziemskiej egzystencji człowieka. Znacznie jednak większą wagę przywiązywał H. Spencer do społecznych źródeł kultu przodków. Uważał, że w społeczności opartej na patriarchalnych formach współżycia znajdowały się osoby zajmujące uprzywilejowaną pozycję i otaczane powszechnym szacun­kiem. Śmierć ich powodowała w życiu społecznym pew­ne zakłócenia — ich brak nie zawsze można było od razu wyrównać i przekazać pełnione przez nich czynności w rę­ce innych jednostek. Powstawał pogląd, że w egzystencji pośmiertnej są oni pomocni swej społeczności, a nawet posiadają daleko większe możliwości działania niż za życia. Stąd też bardzo długo przechowywała się pamięć nich. Do czci i szacunku, jaki żywiono dla tych jedno­stek za ich życia, dołączyły się następnie elementy lęku tajemniczości. Z biegiem czasu osoby zmarłych wielkich przodków podniesiono do rangi istot boskich, przypisując im atrybuty wszechmocy i nadprzyrodzoności, aż wreszcie uzależniono od ich woli byt i istnienie człowieka. W ten sposób na podłożu czci pamięci wielkich jednostek zrodził się manizm, rozwinięty następnie w politeistyczną formę kultu religijnego. Tyle głosi teoria H. Spencera. Teoria ta znalazła potwierdzenie u niektórych ludów pierwotnych; nie sta­nowi to jednak prawidłowości ogólnej. Z wiary w istnienie duszy ludzkiej, jako konieczne następstwo, wynikała wiara w życie pozagrobowe. Skoro człowiek stworzył w swej umysłowości pojęcie duszy, jako istoty bytującej również poza powłoką cielesną, to nie mógł jej potem uśmiercić. Ukształtowanie wiary w poza­ziemski byt duszy wynikało nie tyle z potrzeb człowieka, ile z konieczności zaistniałej sytuacji.4 Kult przodków występował u wielu ludów niejedno­krotnie w charakterze spójni rodowej czy rodzinnej. Przy­kładem w tym względzie może być starożytny Rzym. Każ­da rodzina czciła pamięć własnych przodków zwanych Lary (stróże ogniska domowego) i ku ich czci obchodzono w dniach 9, 11, 13 maja tzw. Lemuria (święto mar). Czło­wiek niejednokrotnie w ciężkich momentach życia od­woływał się do dusz zmarłych przodków, szukając u nich pomocy i opieki. Bardzo dobitnie zostało to podkreślone przez wielkiego tragika greckiego Ajschylosa w sło­wach modlitwy Elektry do duszy ojca po dokonaniu zbrod­ni matkobójstwa. „Zlituj się — błagała ona — nade mną i nad bratem moim Orestesem, spraw, aby wrócił w te strony; wysłuchaj prośby mojej i przyjm moje libacje... Daj mi serce czystsze niż serce mojej matki i ręce daj mi czystsze."5 Odpowiednikiem rzymskich Lar na terenie Afryki wschodnej były Ombwiri (Awiri), posiadające wpływ na bieg życia jednostki i rodziny. Również w pierwotnej chińskiej religii Nieba (do ok. VIII w. p.n.e.) bardzo silnie rozwinięty był kult przod­ków. Początkowo dotyczył on jedynie dusz ludzi wybit­nych, lecz z czasem uległ uogólnieniu. Kult przodków związany był z oryginalnym pojmowaniem duszy. Chiń­czycy wierzyli, że każdy człowiek posiada dwie dusze: „p'e" (śmiertelną) i „houin" (nieśmiertelną). Pierwsza gi­nie wraz ze śmiercią człowieka, natomiast druga spełnia rolę opiekuńczego ducha w stosunku do żywych. Miejsca czci duchów przodków były wyodrębnione w pomieszcze­niach mieszkalnych — znajdowały się tam tabliczki z imionami zmarłych, gdzie składano ofiary. Władcy po­siadali nawet specjalną świątynię przodków, w której od­dawali im cześć.