A A A

Doktryna buddyzmu

Nauka Buddy swymi korzeniami sięgała filozofii indyjskiej, choć on sam uważał ją za całkowicie nową. Była ona reakcją przeciw sformalizowanemu systemowi braminizmu. Przeciwsta­wiała się też doktrynie o automatycznej skuteczności ofiary speł­nianej zgodnie z nakazami rytuału. Buddyzm odrzucał wierzenia wedyjskie, ale zarazem czerpał różne pojęcia i idee właśnie z bra­minizmu, łącząc je z technikami medytacyjno-ascetycznymi oraz z elementami magii i kultów ludowych.] Był nauką wskazującą drogę ku wyzwoleniu (moksza), które w interpretacji Buddy do­stępne się stało dla każdego człowieka, zależąc jedynie od jego wysiłków. Pierwotnie buddyzm był religią bez boga, bez kultu i bez duchowieństwa. Nie wymagał też żadnego wyznania wiary, a burJdystą był po prostu ten, kto postępował według nauki mi­strza.) Charakteryzując swoją naukę Budda powiedział, że on „od­krył dharmę". Termin dharma pochodzi z sanskrytu, w którym oznacza prawo, moralność, obyczaj, cnotę, religię. Dharma bud­dyjska nie jest jednak teorią metafizyczną, ale raczej doktryną etyczną, wskazującą drogę do wyzwolenia jednostki ludzkiej z bo­lesnego przymusu odradzania się w kolejnych wcieleniach san-sary. W obecnym buddyzmie dharma oznacza nie tylko „doktry­nę", ale także „prawo odkryte przez Buddę i tkwiące w bycie", tak prawo natury, jak i prawo moralne. Podstawowe zasady swojej doktryny rozwinął Budda w pierw­szym kazaniu, które wygłosił pod Benares. Sformułował w nim zasady, znane odtąd w świecie buddyjskim jako „cztery szlachetne prawd y". Są to prawdy następujące Prawda o cierpieniu. Wszystko jest cierpieniem, ponieważ cierpieniem są narodziny, starość, połączenie z tym, co niemiłe, i rozłąka z tym, co miłe. Więcej jest łez na świecie niż wody w morzu . A więc cierpienie jest po­wszechne.Prawda o powstawaniu cierpienia. Cierpienie wynika z pragnienia życia, sprawiającego, że człowiek kurczowo się trzy­ma istnienia. Pragnienie to ma trzy odmiany: pragnienie rozko­szy, pragnienie stawania się, pragnienie przemijania. Prawda o zniweczeniu cierpienia. Jest nim stłumienie pragnienia życia i wszelkich pożądań, a tym samym „zgaśniecie" całej egzystencji, czyli nirwana. Prawda o drodze do usunięcia cierpienia. Droga ta to po­stępowanie kierujące się umiarem, wyznaczone przez „szlachetną ośmioraką ścieżkę". Tę „szlachetnąośmioraką ścieżkę" stanowi: 1) na­leżyte poznanie, 2) należyte postanowienie, 3) należyte słowo (mowa), 4) należyty czyn (karmem), 5) należyte życie, 6) należyte dążenie, 7) należyte pamiętanie, 8) należyte zagłębianie się (sa-madhi), czyli medytacja. | Poglądów samego Buddy nie można na podstawie źródeł okre­ślić jako religii/Kie ma u niego ani bogów, ani wiary, ani kultu Budda nie chciał uczvć ludzi, jak mają pokornie stać wobec mo­cy i sił bytu. ale chciał im wskazać, jak mają sami za pomocą specjalnej techniki ten byt opanować, zawładnąć nim albo na­wet go .zgasić^J Toteż nieraz się twierdzi że doktryna Buddy nie jest religia ale raczej filozofią Jednak zaliczenie nauki Bud­dy do filozofii też nie jest właściwym określeniem ani jego po­glądów, ani jego metody Budda bowiem nie odpowiadał na py­tania- czy świat jest wieczny czy też nie; czy jest ograniczony, czy też nie; czy dusza i ciało są czymś tożsamym, czy też różnym; czy człowiek doskonały żyje nadal po śmierci, czy też ginie na zawszetfSam mówił, że nie uznaje żadnego filozofa i że głosi tylko wewnętrzny spokój, którego nie można osiągnąć ani za pomocą systemu filozoficznego, ani tradycji. Na tej podstawie uważano, że nauka Buddy jest przede wszy­stkim systemem etycznym i praktyczną etyką TRzeczywiście, w nauce Buddy i w doktrynie pierwotnego buddyzmu znajduje się wielkie bogactwo wskazań etycznych Budda głosił, że przez wykonywanie dobrych uczynków, takich jak dobre prowadzenie się czy udzielanie jałmużny, otrzymuje się dobry karman, czyli ogólny wynik życia człowieka na ziemi, a w wyniku skąpstwa czy zabójstwa itp. otrzymuje się zły karman, i zależnie od tego kształtują się losy w przyszłym istnieniu. Jednak, inaczej niż dawni myśliciele indyjscy, uważał, że zły czyn szkodzi tylko temu. kto nie ma należytego poznania, ale nie ma znaczenia dla tego, kto jest biegły w medytacji i kroczy „ośmioraką ścieżką". Ten bowiem wie, że wszystko się zmienia, i nawet „jaźń" (świadomość) nie jest czymś trwałym — jak w hinduizmie. Także ona ulega „zmianom", „cierpieniom" i „doznaniom", nie ma bytu sa­moistnego, ale jest ciągiem zmieniających się kombinacji różnych stanów. W kolejnym życiu nie odradza się więc „jaźń", ale pew­ne cechy czy stany. Według doktryny buddyzmu nie ma pierwszej przyczyny ani celu ostatecznego, a istniejący świat jest kołem istnienia, wszy­stkie zaś ..jaźnie" pojawiające się w jego obrębie są mocno z tym kołem związane. Człowiek jest niedoskonały, nieszczęśliwy i pe­łen cierpienia. Przyczyną nieszczęścia i cierpienia jest pożądanie bytu, a przyczyną pożądania jest niewiedza. Toteż od niewiedzy człowiek powinien sam się uwolnić za pomocą nauki. Każdy własnym wysiłkiem może sam osiągnąć wyzwolenie i zbawienie. Budda bowiem, podobnie jak Sokrates, wierzył, że człowiek my­ślą, wolą i rozumem może sam kształtować swe życie i swój wieczny los. Celem tych wszystkich zabiegów jest uwolnienie się od życia i powtórnych narodzin, a nawet ..zgaśniecie" istnienia. Cel ten się zwie nirwaną — „zgaśnięciem", ..zgaszeniem" Człowiek przez pozbycie się pragnienia życia może wejść do abso­lutnej nicości, która nie jest ani bytem, ani niebytem. Tego „wejścia w zaśnięcie" za życia doznaje się psychicznie przez oświecenie, realnie zaś przez śmierć.] Wyznaczając sobie taki cel ostateczny oraz opierając cały swój system na „zgaśnięciu" życia i chęci do życia Budda uczy­nił ze swej doktryny najbardziej wrogą życiu spośród wszystkich innych doktryn, a jego ziomkowie mówili o nim: „asceta Gauta-ma sprawia, że ojcowie nie płodzą synów, asceta Gautama spra­wia, że kobiety zostają wdowami; asceta Gautama sprawia, że w ten sposób wygasa ród" Właściwie więc nie był też rzecznikiem moralności. Jeśli bo­wiem etyka jest, najogólniej mówiąc, nauką o stosunku człowieka do innego człowieka, do bliźniego, to tego, kto głosi obojętność wobec drugich, trudno uznać za rzecznika etyki. Źródła jednak świadczą, że Budda w swym praktycznym nauczaniu nie zerwał całkowicie z obiegowym pojmowaniem religijności i moralności gdyż chciał i umiał się dostosować do poziomu i stanowiska swoich słuchaczy. / Mówił zatem o bogach i nawet kazał składać im ofiary, gdyż „mogą istnieć". Wspominał też o niebie z jego szczęśliwością i tymczasowym piekle z jego utrapieniami, choć wszystko to, zdaniem Buddy, mogło mieć znaczenie tylko dla tych, którzy wierzą w istnienie, gdyż nie osiągnęli oświecenia, a więc nie przejrzeń' i nie wyzwolili się od egzystencji. (Właśnie ze względu na tych ..nieprzebudzonych" występował u niego mo­tyw wartości uczynków człowieka sformułowany w zdaniu że Hobre uczynki pozdrawiają tego. kto słusznie postępował przy jego przejściu do innego świata jak krewni podejmujący ukocha­nego gościa. Dlatego podtrzymując tę wedyjską zasadę o wartości uczyn­ków (ze względu na tych, którzy nie osiągnęli oświecenia), już sam Budda, a może jego bezpośredni kontynuatorzy na pod­stawie jego nauczania ustanowili [pięć zakazów głoszących, że nie wolno: 1) odbierać życia, 2) mówić rzeczy nieprawdziwych 3) brać tego, czego się nie otrzymało, 4) chodzić do żony kogoś innego, 5) używać napojów oszałamiających. Do tych pięciu za­kazów dodano dalszych pięć, obowiązujących tylko mnichów, którym nie wolno: 6) jeść w porach zakazanych, 7) uczestniczyć w tańcach i widowiskach oraz słuchać muzyki, 8) używać wień­ców girland z kwiatów, maści, wonności i klejnotów, 9) leżeć wy­godnie, 10) posiadać pieniędzy. / Pierwotna moralność buddyjska obejmowała następujące cnoty podstawowe: życzliwość, współczucie, radość, spokój, rów­nowagę ducha Nie chodziło tu jednak o normy postępowania, ale o samo czyste usposobienie, czyli stan psychiczny. Cnoty te nie miały wynikać ze stosunku do przedmiotu, ale ich źród­łem miała być intencja podmiotu. W tym ujęciu można być pełnym życzliwości dla wszystkich istot zawsze i wszędzie, choć się nic nie zrobi, aby im pomóc. Przy tym nie powinno się dzia­łać z miłości, gdyż z „kochania zawsze troska płynie i zawsze lęk się z kochania rodzi". W etyce buddyzmu panuje mimo wszystko optymizm moral­ny, gdyż się uważa, że o własnych siłach można postępować na­leżycie. Nie można jednak nic uczynić dla kogoś innego w spra­wach zarówno oczyszczenia, jak i zbawienia. Budda odrzucał powszechnie uznane w Indiach formy społe­czności. Do rodziny odnosił się obojętnie. Kaście nie przyznawał większego znaczenia, a o państwie nie wypowiadał się dokład­niej. Sangha („zakon, gmina mnisza") była jedyną formą spo­łeczności którą uznawał. Miała ona takie znaczenie, jak eklesja, czyli kościół w chrześcijaństwie, czy umma w islamie. Kto chciał wstąpić do zakonu musiał przedtem rozstar się ze zwykłym trybem życia Dokonywało sie to przez specjalny akt kultowy. Tak ukształtowana ioktryna buddyzmu szerzyła się w całych Indiach Rychło przekroczyła granice tego kraju, a dzięki łat wości wchłaniania różnych elementów i przystosowywania się do różnych warunków ogarnęła znaczne obszary Azji.